Rowerem dookoła Gór Świętokrzyskich – dzień 4

Bazylika Święty KrzyżTo już mój ostatni poranek w Górach Świętokrzyskich. Przez ostatnie trzy dni, zobaczyłem wiele wspaniałych zabytków, poznałem samych pozytywnych ludzi i aż nie chciało się wychodzić z namiotu z myślą, że to już powoli koniec. No ale miałem cały dzień i od razu dwukilometrowy podjazd pod Święty Krzyż. Podziękowałem za gościnę i ruszyłem po kolejny dzień pełen przygód.

Tego dnia odbywał się na górze Jarmark Świętokrzyski, więc na szczęście wjazd był zamknięty dla pojazdów i mogłem się spokojnie wtaczać na szczyt. Zajęło mi to ok 20 minut i o dziewiątej zameldowałem się u drzwi do Muzeum Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Byłem pierwszym i jedynym zwiedzającym, całe muzeum było dla mnie a przygotowane zostało w fajny sposób. Przez całą ekspozycję prowadzi nas głos narratora wraz z zapalaniem i gaszeniem świateł na wybrane części wystawy. Całość trwa ok 45 min i kosztuje 10 zł.święty Krzyż muzeum ŚPN

Chwilę się jeszcze pokręciłem wokół klasztoru i czas było jechać dalej. Pociąg powrotnym miałem około godziny szesnastej a jeszcze kilka miejsc do odwiedzenia. Do pierwszego z nich, czekało mnie około 50 kilometrów samej jazdy.

Oblęgorek – Muzeum Henryka Sienkiewicza

Ze Świętego Krzyża zaczynał się chyba najprzyjemniejszy odcinek podczas całego wyjazdu. Było to około 6 kilometrów samego zjazdu, bez kręcenia pedałami. W ten oto sposób zacząłem wyścig z czasem do odjazdu pociągu. W Oblęgorku zameldowałem się po 2,5 h jazdy.Oblegorek Pokój gościnny Sienkiewiczów pióro Sienkiewicza

Do Muzeum Henryka Sienkiewicza, prowadzi piękna 500-metrowa aleja lipowa a sam pałacyk znajduje się na wzniesieniu. Oblęgorek stał się rezydencją Sienkiewicza od 1900 roku, a ofiarowany został z zebranych składek przez naród. Wręczenie aktu notarialnego nastąpiło w dniu 22 grudnia 1900 r i niestety szybko się okazało, że Sienkiewicz wraz z rodziną nie mógł mieszkać w nim cały czas. Budynek nie posiadał ogrzewania i tak stał się jedynie letnią rezydencją Sienkiewiczów. Nasz noblista pracował tu m.in. nad „W pustyni i w puszczy”. Ostatecznie opuścił swój pałacyk w 1914 r. uciekając przed I Wojną Światową do Szwajcarii, gdzie zmarł dwa lata później.Biurko Hneryka Sienkiewiczasienkiewicz o Oblęgorku

Bardzo mi się to miejsce spodobało. Budynek posada bardzo fajną bryłę (poprzednio znajdował się tu dwór myśliwski), położony jest na wzniesieniu i otoczony starym parkiem. Nic dziwnego, że Sienkiewicz pokochał to miejsce i lubił tu wypoczywać. Podczas samego zwiedzania byłem pod ogromnym wrażeniem ilości zachowanych pamiątek po pisarzu. Naprawdę pokaźny zbiór od rzeczy osobistych po różne artefakty z podróży, prezenty czy wyposażenie wnętrz. Kawałek polskiej historii znajduje się w tym niewielkim pałacyku. Zwiedzanie w niedzielę bezpłatne (audioprzewodnik).

Dąb Bartek

Szczerze to mimo, że miło spędziłem czas w Oblęgorku to już chciało mi się wracać do domu. Powoli chyba słońce mnie wykańczało. Już nie mogłem odrzucić myśli o kolejnych żmudnych podjazdach i konieczności uzupełnianiu płynów. Straciłem trochę z frajdy jeżdżenia rowerem w taką pogodę. Tak się teraz zastanawiam, że było to chyba spowodowane brakiem czasu. Przez te cztery dni narzuciłem sobie spore tempo i nie miałem nawet godzinki żeby sobie usiąść i nic nie robić. Późno kładłem się spać, wstawałem między 7 a 8 i w drogę.  Na tą moją trasę sądzę, że przydałby się jeszcze jeden dzień, góra dwa. Wtedy na spokojnie bez gonitwy można sobie również odpocząć (czy to poleżeć wieczorem nad zalewem, czy spędzić na rozmowach z miejscowymi albo po prostu siedzieć na jakimś wzniesieniu i podziwiać widoki). Tak, tego mi zabrakło.Dąb BArtek młyn Dąb BArtek informacje

Z Oblęgorka do Dębu Bartek zostało mi 18 kilometrów, udało się pokonać ten dystans w lekko ponad godzinę. Zrobiłem sobie tu dłuższy postój na jedzonko i tak siedząc przy swoim bufecie  zobaczyłem, że mimo długiego weekendu nie było tutaj prawie nikogo. Dosłownie przy jednej z głównych atrakcji Gór Świętokrzyskich nikt się nie kręcił, nie było żadnych budek z pamiątkami, tylko tablica informacyjna, wiata i dąb Bartek.

Dąb Bartek jako atrakcja nie jest ani największym, ani najstarszym dębem w Polsce. Było to błędne założenie przekazywane nam przez lata w szkołach i jest powielane nadal. Za to Bartek jest dzięki temu jednym z najbardziej znanych drzew w naszym kraju, położonym nie daleko drogi Warszawa-Kielce.

Epilog

Na dworzec kolejowy dojechałem z odpowiednim wyprzedzeniem, mogłem się jeszcze umyć i wysłać ostatnią kartkę pocztową. Podróż powrotna tym razem obyła się bez niespodzianek. Co prawda pociąg był przepełniony, rowerów było ze dwa razy więcej niż miejsca a mimo to kierownik nie robił problemów. Pożartował ze wszystkimi, pozbierał kasę od tych co jechali bez biletów i w fajnej atmosferze wjechaliśmy do Warszawy. Czyli można mieć ludzkie odruchy a nie od razu grozić karami i szukać tylko winnych.

Poniżej zamieszczam mapę ze swojego przejazdu. Łącznie przejechałem 351 kilometrów. Zaznaczony jest na niej dokładny ślad oraz atrakcje które miałem odwiedzić – jak zobaczycie, nie do wszystkich udało się dotrzeć. Taką mapę mam zawsze przy sobie i dzięki temu nie mam problemów z nawigacją.


*w lewym górnym roku jest rozwijana legenda

2 myśli nt. „Rowerem dookoła Gór Świętokrzyskich – dzień 4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *