Rowerem wzdłuż wybrzeża – szlak latarni morskich – dzień 5

ruchome wydmy Zaczynamy od głównej atrakcji tego dnia czyli ruchomych wydm. Była to moja pierwsza wizyta w tym miejscu i szczerze mówiąc byłem sceptycznie nastawiony czy warto tracić tyle czasu dla jakiejś tam kupy piasku. Z Łeby gdzie spaliśmy trzeba było podjechać ok 8 km w jedną stronę a później jeszcze wrócić. Obawiałem się, że znów będziemy się ścigać z dniem i nie dojedziemy tego dnia na półwysep helski bądź jak to bywało ostatnio, dojedziemy przed zmrokiem. Ale co tam, raz się żyje :)

Ruchome wydmy mają coś z Morskiego Oka w Tatrzańskim Parku Narodowym. Jest też to główna atrakcja parku, licznie odwiedzana przez turystów. Dojazd jest długi i mozolny (do Morskiego Oka jest ok 10 km po asfalcie, na wydmy natomiast troszkę mniej – ok 4 km), wiedzie głównie przez teren zalesiony. W Tatrach mamy konie do wożenia turystów, natomiast tutaj dobrze rozwinięty jest przewóz meleksami. Jest jednak jedna znacząca różnica między tymi miejscami – pod same wydmy możemy dojechać rowerem :) Działa tam nawet rowerowy parking strzeżony (opłata 5 zł od sztuki). Osobiście sugeruję nie oszczędzać na tym, bo chyba nie muszę mówić co się dzieje z zapiaszczonym rowerem.

Wróćmy teraz do samego bohatera dnia. Uczucie które towarzyszyło mi wchodząc coraz to wyżej po zboczach, była zaskakujące. Mieszało się zdziwienie, podziw, ale również satysfakcja, że jednak zdecydowaliśmy się tu dotrzeć. Nigdy nie byłem na pustyni (jeszcze ;) ) i żeby lepiej wczuć się w specyfikę tego miejsca, odeszliśmy na bok, w miejsce gdzie ludzie raczej nie przechodzili. Polecam, zatrzymać się i wsłuchać się w śpiew Wydmy Łąckiej. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, przesuwany piasek wygrywa melodię. Fajna sprawa, tylko niestety ludzi zaczęło przybywać. Całe pielgrzymki przemierzały wydmę w stronę morza. Po krótkich wygłupach na piasku, czas na nas. Wracając schowaliśmy się za meleksem, który torował nam drogę. Ludzi było już zdecydowanie więcej niż rano, szczególnie dużo koloni zaczęło docierać pod wydmy.

ruchome wydmy koło Lebynadmorski park krajobrazowy

Opuszczamy Łebę, gdyż jeszcze tego dnia nie widzieliśmy żadnej latarni ;) a wypadałby przecież jakąś pieczątkę złapać – kierunek Stilo. Jedziemy przez rezerwat „Mierzeja Sarbska”, warunki standardowe – dużo piachu i korzeni. Trochę trzeba było pchać rowery, ale po godzince jesteśmy u podnóży latarni. Trzeba się teraz wdrapać na wzniesienie. Spotkane wcześniej osoby sugerują, że pod samą latarnie powinniśmy pojechać od strony Osetnika, natomiast miejscowi robotnicy sugerują, żeby od wskazanej strony jest tylko piach i mamy jechać z drugiej strony. Po tej wymianie zdań podążyliśmy pod Stilo za sugestią robotników . Wybór okazał się słuszny.

Następne kilkadziesiąt kilometrów aż do Jastrzębiej Góry, przebijaliśmy się przez kolejne wioski i lasy i często wybór drogi był intuicyjny. Na szczęście wybieraliśmy dobrze i nie było potrzeby zawracać, bądź męczyć się po nieprzejezdnych drogach. Dwie rzeczy mi zapadły w pamięci z tego fragmentu drogi. Pierwsza to informacja turystyczna w regionie. Stworzony został jakiś system szlaków i np. w malutkiej wiosce można znaleźć tablicę informacyjną wraz z (co mnie zaskoczyło) skrzynką z darmowymi mapami okolic :) Druga trochę bardziej przyjemna, zaraz po walce w rezerwacie i wizycie w latarni, w miejscowości Sasin był chyba najfajniejszy i najdłuższy zjazd. Chciało się jechać jeszcze raz :)

latarnia stilo i gmina informacja turystyczna gwiazda polnocyzachod slonca na helu

W Jastrzębiej Górze odnaleźliśmy najbardziej na północ wysunięty punkt w Polsce. Było już niestety po 18 a koniecznie trzeba było dotrzeć do latarni Rozewie. Udało się, ale było już po zamknięciu kas. Na szczęście panie zrobiły dla nas wyjątek i od zaplecza dostaliśmy upragnione pieczątki. Dzisiejszy cel, był już coraz bliżej. Półwysep Helski był na wyciągnięcie ręki. Chcieliśmy co prawda dojechać tego dnia do Jastarni, ale to było bardziej życzeniowe. Ostatecznie już po zmroku ulokowaliśmy się w Chałupach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *