Rowerem wzdłuż wybrzeża – szlak latarni morskich – epilog

IMG_2781Nasza przygoda powoli dobiegała końca. Leniwie zaczęliśmy się ogarniać, w końcu to była pierwsza noc w łóżku od tygodnia. Po dłuższym wędrowaniu poza domem nawet najbardziej prozaiczne rzeczy zaczynają przyjmować rangę luksusu i być pożądane każdego dnia. Nie można dać im zapanować na psychiką. Prysznic i łóżko są potrzebne ale nie niezbędne podczas wyjazdów. W końcu po to też decydujemy się ruszyć z domu, żeby skosztować czego innego.

Obawialiśmy się, że dziś też przyjdzie nam jechać w deszcz, którego mieliśmy serdecznie dość po wczorajszej burzy. Całe szczęście nasze błagania zostały wysłuchane i choć rano jeszcze było pochmurno, to jak tylko spakowaliśmy się na rowery, wyszło piękne słońce które towarzyszyło już nam przez cały dzień.

Pociąg do Warszawy mieliśmy późnym popołudniem z Malborka. Czyli do przejechania zostało nam tego dnia tylko ok 50 km. Dużo czasu więc udało nam się zajechać do Sztutowa gdzie znajdują się pozostałości po obozie koncentracyjnym (wstęp wolny). Pierwszego i najdłużej działającego obozu na terenach Polski. Zajmował teren ok 120 ha, a obecnie znajdujące się tam muzeum to ok 20 ha. Zachowało się kilka zabudowań, głównie zajmowanych przez Niemców ale także krematorium i brama śmierci. Z pewnością będąc w pobliżu warto zajechać i uświadomić sobie co się działo w tym miejscu jeszcze nie tak dawno temu. Nie ma lepszej lekcji historii.brama śmierci Sztutowo

dom komendanta

dom komendanta

Sztutowo kolej wąskotorowaPo tej chwili zadumy udaliśmy się już we właściwym dla nas kierunku. Jazda przy pięknej pogodzie wśród krajobrazu Żuław Wiślanych była dobrym przejściem z tej lekkiej nostalgii. Po około 2 godzinach dojrzeliśmy już zabudowania Malborka. Na zwiedzanie zamku nie mieliśmy już sił ale na wyżerkę w pizzerii już tak! :) Wypiliśmy też nareszcie zwycięskie piwko, należało się.Malbork zamek

Mieliśmy nadzieję, że w spokoju już doczekamy jazdy do domku. Jednak pojawił się problem na dworcu, a mianowicie okazało się nasze rowery miały bilety z Malborka do Gdańska! Oczywiście usłyszeliśmy, że nic nie mogą z tym zrobić i nie da się tego naprawić (bilety rowerów są przypisane do biletów pasażerów i nikomu nie przeszkadzało że my mamy do Warszawy a rowery do Gdańska – moja wina że nie spojrzałem w momencie kupowania) Baliśmy się że trzeba będzie zostać jeszcze tu na noc. Jednak czekając na pociąg opracowaliśmy plan i wsiedliśmy do pociągu jakby nigdy nic. Zgadniecie jak to się skończyło? W Pendolino są tylko 4 miejsca na rowery i akurat dwa mimo wykupienia były wolne :) Czyli jednak zakończyło się z happy endem :)

Jeszcze tylko mapa z trasa całej wyprawy (klikając na poszczególne odcinki wyskoczy informacja o pokonanym dystansie):

Zdobycie srebrnej odznaki BLIZA pozwala w przyszłości na darmowe zwiedzanie latarni morskich w Polsce. Paszport na pieczątki można kupić w internecie lub w większości latarń. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

odznaka Blizalatarnie4 latarnie3 latarnie2 latarnie1

Jedna myśl nt. „Rowerem wzdłuż wybrzeża – szlak latarni morskich – epilog

  1. Jesteście niesamowici!
    Brawo dla Natalii, gdy czytałam o ulewie, przypomniała mi się własna podróż rowerami – dałam się namówić na przejazd 60km, po 40km w ciągłym deszczy, przemarznięta, poddałam się i na szczęście była osoba któa mogła nas odebrać i dowieźć do domu.
    Czytając o waszym problemie z noclegiem, też mam podobną historię i cieszę się tylko że Natalia ma kogoś takiego jak Ty.
    W planowaniu i w rozwiązywaniu problemów, jestem niestety sama, mój partner jest zdolny tylko do towarzystwa, czasem brakuje wsparcia, ale może weźmie z Was przykład i następnym razem podniesie mnie na duchu i osiągniemy cel :)
    To pierwszy raz na Twoim blogu, ale zostaję, mam nadzieję, że nadal podróżujecie i piszesz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *