Włochy: Spacerkiem po Neapolu

Neapol placByło już o pizzy, było o atrakcjach Zatoki Neapolitańskiej, a czy warto zobaczyć sam Neapol? Bez namysłu powiem, że obowiązkowo! Jeszcze nie odwiedziłem miasta, które by tak intrygowało. Będąc już w samych Włoszech, spotkaliśmy się ze skrajnymi opiniami na temat poruszania się po mieście. Z sugestiami czy aby nie chcemy zmienić planów włącznie. To tylko spowodowało, że nie mogłem się doczekać spotkania twarzą w twarz ze stolicą południowych Włoch…

Gdy po zwiedzaniu Caserty, wsiadaliśmy do pociągu, nagle serduszko zaczęło mocniej bić. Natalia oczywiście pełna obaw i czarnych myśli, a ja przeciwnie – pełen ekscytacji. Początkowo, krajobrazy nie były zbyt budujące. Mijane miejscowości przypominały trochę dzielnice biedy. Domy podoklejane jeden do drugiego, wszystko jakieś brudne i chaotyczne. Dopiero widok Wezuwiusza wyrwał nas z tego przygnębienia i pozwolił poczuć się jak w innym świecie.

U c h o d ź c y

Ten inny świat zaatakował nas już po wyjściu z dworca na Piazza Garibaldi. Cały plac wraz ze wszystkimi okolicznymi uliczkami został opanowany przez rzesze uchodźców z Afryki. Przechodzenie w dzień tymi ulicami przypominało nasz Stadion Dziesięciolecia, jednym słowem bazar. Co ciekawe handlowali butami, torebkami, portfelami i wszystkim tym gdzie udało się umieścić loga znanych firm. Nie wyglądali na osoby głodne czy potrzebujące pomocy. Ot znaleźli nowe miejsce na robienie biznesów.

O zmroku kiedy kończył się handel, z tego co zauważyliśmy główną ich atrakcją było obstawianie wyników meczów piłkarskich. Dziesiątkami okupywali bukmacherów gdzie przy okazji mogli na telewizorach pooglądać sobie spotkania Serii A. Jak, że nocleg mieliśmy nieopodal tych miejsc na początku wróciły obawy co do nocnego spacerowania. Na szczęście przez cały nasz pobyt nie mieliśmy żadnej zaczepki, żadnej niepożądanej sytuacji. Po dwóch dniach już się chyba przyzwyczailiśmy do ich obecności i ich zwyczajów.Neapol zaułki i zakamarki

R u c h    d r o g o w y

Dużo wcześniej słyszałem opowieści jak to niebezpiecznie jest się poruszać po ulicach Neapolu. Jak to kierowcy jeżdżą jak wariaci, nie stosując się do żadnych przepisów ruchu drogowego a motocykliści lubią wyrywać torebki turystom. Normalnie Sodoma i Gomora tylko pakować się i wracać do domu. Życie pokazało, że po pierwsze nie ma w tym nic strasznego a po drugie mimo, że sprawia to wrażenie chaosu to nikt na nikogo nie trąbi i każdy wie gdzie ma jechać. Jak chcesz akurat przejść przez czteropasmową ulicę to śmiało przechodź nikt na Ciebie nie krzyknie. Najlepsza rada, to przez pierwszy dzień poobserwować miejscowych przechodniów. Wystarczy wyczuć moment i przechodzić. Tam się nikt nie zatrzyma żeby przepuścić (nawet na przejściu), trzeba po prostu wkroczyć na jezdnię. Za to lubię kraje południowej Europy, człowiek ma choć namiastkę poczucia wolności.Neapol zakamarki

K a w a

Teraz przyszła kolej na przyjemniejsze tematy. Każdy zna włoską kawę, ale może nie każdy wie że, różne regiony mają różne sposoby podawania kawy. Na rzymskich ulicach np. króluje espresso podawane w różnych wariacjach. Pite oczywiście też we włoskich domach (parzone w kawiarkach). Natomiast w Neapolu mają własną  kawę i powiem Wam że nie będąc smakoszem to ta smakowała mi najbardziej. Jest to słynna caffe alla nocciola. 

Żeby spróbować to najlepiej wybrać się do jednej z najsłynniejszych włoskich kawiarni – Gran Caffe Gambrinus. Położona jest w samym centrum Neapolu i działa tam od prawie dwustu lat. Na kawę przyjeżdżała tam m.in. sama Sissi. Wystrój istnie pałacowy. Wielkie lustra na ścianach wraz ze pozłacanymi zdobieniami. Oczywiście gdy usiądziemy przy stoliku to rachunek może ładnie podskoczyć ale polecam w tym przypadku standardową metodę, czyli podejść do baru. Za kawę płaciliśmy ok 2 €.

Na deser koniecznie wybierzcie się do piekarni która robi najlepsze sfogliatelle. Jest to rodzaj ciastka z ciasta francuskiego nadziewanego twarożkiem(serkiem?). Zapach o poranku roznosił się dosłownie na całej ulicy. Prosto z pieca są przepyszne i nie mogą się im równać podawanym w innych miejscach. Jedna sztuka kosztuje 1,2 €. Piekarnia Attanasio Gambrinuscaffe alla nocciola Gambrinus papież Neapol Gambrinus Jan paweł II Neapol Gambrinus

Zobaczyć Neapol i umrzeć

Czy to tylko pusty frazes? Moim zdanie nie. Neapol szczególnie poza sezonem turystycznym jest szczególnym miastem. Ma swój klimat i swoje zakamarki. Każdy kto choć raz tu przyjedzie to zawsze znajdzie coś dla siebie. Plan na Neapol może być bardzo porosty.

Należy wybrać się na obiad na przepyszną pizzę, popić wspaniała kawą i zjeść nieziemski deser – sfogliatelle. Następnie wybrać się na spacer po wąskich uliczkach dzielnicy hiszpańskiej i pójść w stronę wybrzeża. Tam na chwilkę przysiąść w cieniu Wezuwiusza. A gdy już zrobi się ciemno to nie pozostaje nic innego jak udać się do zamku Sant Elmo , znaleźć ławeczkę z widokiem na nocną panoramę Neapolu i zamknąć oczy.

Można umierać…

sfogliatelle AttanasioNeapol dzielnica hiszpańska Słowacki Neapol wybrzeże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *